Ślub i inne opowiadania

OD ŁADU ROZUMU DO BEZŁADU SERCA ( Chrystian Skrzyposzek, fragment recenzji, dwutygodnik  literacki Współczesność, 1968r.)

Ekranem na którym wyświetlany jest współczesny świat, ekranem naturalnie przekazującym obiektywny tego świata obraz – jest człowiek. I człowiek, wraz z jego powoli nawarstwiającą się w coraz to nowe doświadczenia świadomością, jest celem tego pisarstwa, a nie narzędziem ilustracji produkcyjnych planów i dokonań. Dzięki temu książka Górnego nie jest natrętna, nachalna w pragnieniu uchwyceniu zmian we współczesnej wsi, dzięki temu jest literaturą. I dzięki temu wreszcie  nie przestając być literaturą jest zarazem świadectwem tych zmian, gdyż prawdziwie w świat i człowieka zaangażowana literatura zawsze chcąc nie chcąc zarejestruje to, co w świecie tym i jego społeczeństwie naprawdę istnieje.

W skład tomu weszły trzy opowiadania, tytułowy „Ślub”, „Dynie” i „Los”. Wszystkie napisane są w tej samej konwencji narracyjnej; penetrują przedsięwzięty problem tymi samymi , starannie dobranymi narzędziami subtelnej analizy i kunsztownego, niezwykle skupionego języka. Przy lekturze tej prozy wyczuwa się tonację tego samego drążenia i skupionego dociekania, tonację  tak właściwą prozie Williama Faulknera. Faulkner jest jedynym zresztą pisarzem, którego pragnie się przywołać na zasadzie nie zobowiązującego do żadnych dociekań komparatystycznych podobieństwa. Po prostu odgadujemy, że znakomity pisarz amerykański jest Górnemu na pewno szczególnie bliski.

Górnego interesuje przepaść ludzkiej świadomości – ów niezbadany i nigdy do końca określony labirynt przyczyn, namiętności, irracjonalnych pobudek, wreszcie intymnych miłości i nienawiści kierujących ludzkim postępowaniem, kształtujących ludzki los. Zarówno w opowiadaniu tytułowym, jak i w „Losie” narrator reprezentuje określoną społeczność, jej mentalność, zainteresowania i niepisane, acz intuicyjnie przywoływany kod moralny – i z tego stanowiska popartego autorytetem owej społecznej  całości dokonuje analizy aktywizującego społeczeństwo wsi zjawiska. W „Ślubie zjawiskiem tym zainteresowana jest cala wieś. W tej właśnie perspektywie społecznego zainteresowania, społecznej chęci zrozumienia przesłanek i psychologicznych motywacji pojawiającego się konfliktu – toczy się dialog z zakamarkami ludzkiej psychiki, z labiryntem  racjonalnych i irracjonalnych możliwości pełnego zgruntowania zagadki, w którą uwikłani jesteśmy wszyscy, jeżeli uwikłany jest w nią ktokolwiek z nas. W „Dyniach” zjawiskiem aktywizującym narracyjną dociekliwość jest pospolita, drobna kradzież, może dlatego, że pospolita i w gruncie rzeczy błaha, kradzież ta rodzi wielki problem moralny.

Górny w codzienności małych zwykłych spraw potrafi dostrzec najistotniejszą problematykę egzystencji jednostki ludzkiej, potrafi wreszcie problematykę jednostki umieścić   w perspektywie  tej problematyki  i może  ta właśnie naturalna umiejętność nadaje tym prozom tak odrębny, prawdziwie pisarski wymiar. Pod piórem Górnego bagatelny zdawałoby się drobiazg zaczyna żyć , odsłaniać swoje utajone związki z ludzkim losem, staje się ważny, gdyż odkształca się w nim rzeczywistość z taką samą wyrazistością i tak samo dramatycznie, jak odkształcają się w nas sprawy największe.

Tak  zakrojonym ambicjom poznawczym służy wreszcie u Górnego język czujny, badawczy, skoncentrowany na zagadce, którą pragnie rozwikłać, lecz nie pomijający niczego co może w ostatecznym rezultacie okazać się ważne. Język ten w każdym drobiazgu pragnie zobaczyć cały świat, z każdym drobiazgiem zagarnąć świata tego możliwie największy obszar. Dzięki temu książka ta jest tak harmonijna, dzięki temu realizacje tak bliskie są w ostatecznym kształcie intencjom, które je antycypowały, dzięki temu wreszcie czytając odnosimy wrażenie, że kontaktujemy się z książką w której nic nie jest „puszczone”, nic nie jest zbędne, wszystko jest konieczne.